sierściuchy

koty i tym podobne

Czołem! Dzięki, że wpadasz na naszego bloga. Śmiało włącz się do
dyskusji i zasubskrybuj kanał RSS aby być na bieżąco. Na razie!

Kategoria : kocie ciekawostki

kocie lęki

Zamiast dumnie przechadzać się po domu, twój mruczek kuli się w najciemniejszym kącie? To prawda, że wystraszony kot raczej nie ma ochoty na interakcje… To jednak najmniejszy problem. Silny stres może być zabójczy dla naszego przyjaciela, dlatego warto wiedzieć, co i dlaczego budzi w nim lęk.

Jak zachowuje się wystraszony kot?

Koty przejawiają różne reakcje w obliczu zagrożenia – dużo zależy od poziomu strachu i osobowości samego zwierzaka. Niektóre przypadają do ziemi, udają mniejsze niż w rzeczywistości i kładą uszy po sobie. Inne stroszą futerko, syczą i podkulają ogon. Bardzo wystraszony kot ma ogromne źrenice i na próby kontaktu może reagować agresją – traci kontrolę nad emocjami i jest nastawiony na walkę o przetrwanie. Czasem instynktownie wybiera ucieczkę i chowa się w trudno dostępnym miejscu. Zupełnie jak człowiek.

Koty mogą bać się niemal wszystkiego, co jest im nieznane lub jest w ich oczach potencjalnie niebezpieczne. Trzeba pamiętać, że chociaż są drapieżnikami, nie znajdują się na szczycie łańcucha pokarmowego. Mogą być też ofiarami, więc w naturalny sposób ostrożnie podchodzą do wszelkich nowych doświadczeń – mówi dr Mikel Delgado, behawiorystka i lekarz weterynarii.

Warto zdawać sobie sprawę, że to, co z naszego punktu widzenia jest całkowicie normalne i bezpieczne, kotu może się jawić śmiertelnym zagrożeniem. Mimo to często nie rozumiemy, dlaczego nasz pupil ukrywa się pod kanapą – tymczasem istnieje lista rzeczy, które budzą strach u większości kotów. Zachęcamy, by się z nią zapoznać – pomoże lepiej zrozumieć zachowanie naszego ulubieńca.

1. Obcy (goście)

Wprawdzie są koty, na których pojawiający się w twoim domu goście nie robią wrażenia, jednak większość mruczków przynajmniej na początku będzie odnosiła się do nich nieufnie. To w końcu obcy na ich terytorium – samo ich pojawienie się zaburza równowagę w kocim otoczeniu. Sytuację często pogarszają też nieświadomi tego faktu właściciele, którzy chcą się pochwalić swoim ulubieńcem i są bardzo rozczarowani, że ten nie wyściubia nosa spod łóżka. Najgorsze, co można zrobić, to wyciąganie na siłę kota z kryjówki i zmuszanie go do interakcji z „ciocią” czy „wujkiem” – coś takiego potęguje stres i utrwala kota w przeświadczeniu, że rzeczywiście jest się czego bać. Najlepsze, co można zrobić, to zostawić go w spokoju – bardzo możliwe, że po pewnym czasie sam się ośmieli i wyjdzie z kryjówki, by zbadać otoczenie.

2. Nowi członkowie rodziny

Gdy w domu pojawia się dziecko lub nowe zwierzę, uporządkowany świat naszego kota nagle wywraca się do góry nogami. Potrzeba czasu, by odnalazł się w sytuacji i ponownie poczuł się bezpiecznie. Proces poznawania nowego członka rodziny powinien być stopniowy i pozbawiony elementów przymusu – nie wolno kota do niczego zmuszać, więc lepiej powściągnąć ludzką niecierpliwość. Choć to normalne, że jesteśmy zaabsorbowani „nowym”, nie dopuśćmy do sytuacji, w której mruczek będzie czuł się ignorowany i pominięty. Traktujmy go tak, jak zawsze – poświęcajmy mu uwagę i miejmy dla niego dużo czułości. Oraz zrozumienia.

3. Przeprowadzka

Zmiana miejsca zamieszkania jest stresująca zarówno dla ludzi, jak i kotów. Jednak o ile w naszym przypadku lęk przeważnie miesza się z ekscytacją, zwierzak najczęściej jest wyłącznie przerażony. Postaw się w jego sytuacji – z jego domu nagle znikają znane meble i przedmioty, właściciele nie mają dla niego czasu, a na końcu pakują go do kontenera i wywożą w zupełnie nieznane miejsce. To naprawdę trudne doświadczenie. Można i należy pomóc kotu przejść przez nie możliwie jak najmniej boleśnie. Jak to zrobić? Mimo ogólnego zamieszania postarajmy się znaleźć czas, by choćby przez chwilę pobawić się z kotem, mówić do niego i głaskać – w ten sposób dajemy mu do zrozumienia, że wszystko jest w porządku. W nowym mieszkaniu na początku pomocne mogą okazać się feromony, które wyciszą mruczka i pomogą zmniejszyć napięcie.

4. Hałas i głośne przedmioty

Odkurzacz, blender, suszarka, głośna muzyka, remont u sąsiadów – koty nie są fanami hałasu, a wiele z nich na nagłe, a głośne dźwięki reaguje instynktownym przestrachem. Kocie uszy są o wiele bardziej czułe niż ludzkie – wychwytują nawet najdrobniejsze szelesty, których my nie jesteśmy w stanie usłyszeć. Miejmy to na uwadze, zanim postanowimy włączyć hard-rocka na pełny regulator. Jeśli chodzi o sprzęty RTV i AGD, to większość kotów z czasem się do nich przyzwyczaja, co wcale nie znaczy, że jakoś szczególnie podoba im się np. cotygodniowe odkurzanie mieszkania (tak samo zresztą, jak i nam, ale cóż – jak mus to mus).

5. Nagłe zmiany w otoczeniu

Na pewno widzieliście filmiki, na których żartownisie kładą w pobliżu niczego nieświadomych kotów ogórki i pękają ze śmiechu, gdy te znienacka wyskakują na ich widok w powietrze. Ilość tego typu nagrań sprawiła, że niektórzy zaczęli wierzyć, że mruczki naprawdę boją się tego warzywa – tymczasem w ogóle nie o to tutaj chodzi. Koty są wyczulone na zmiany w otoczeniu, zwłaszcza, gdy pojawiają się one niespodziewanie – skupiony na jedzeniu kot będzie bardzo zaskoczony, gdy nagle zauważy obok siebie jakiś nieznany przedmiot i najprawdopodobniej się wystraszy. Nie ma w tym nic śmiesznego – tego typu wygłupy to niepotrzebne stresowanie zwierzęcia.

6. Weterynarz

Cóż, tutaj nie trzeba wiele wyjaśniać – nikt nie lubi chodzić do lekarza. W gabinecie często dzieją się nieprzyjemne i niezrozumiałe dla kota rzeczy, co zwierzę doskonale zapamiętuje. Dodatkowym stresem jest podróż, nie dziwmy się więc, że wystraszony kot niekoniecznie chce z nami współpracować. Powinniśmy być dla niego wyrozumiali i starać się ograniczyć stresujące czynniki – np. w gabinecie nie wyciągajmy od razu kota z transportera, ale dopiero wtedy, gdy przyjdzie moment badania. Zaś w poczekalni możemy przykryć kontener ręcznikiem lub szmatką, by zmniejszyć dopływ niepokojących bodźców.

Wystraszony kot – jak mu pomóc?

Stres ma bardzo negatywny wpływ na kocie zdrowie, więc najlepiej po prostu starać się ograniczać jego potencjalne źródła. Rzecz jasna niektórych czynników nie będziemy w stanie wyeliminować – np. wizyty kontrolne u weterynarza to konieczność! Trzeba jednak pamiętać, że „przełamywanie lęku” w przypadku kota to coś innego niż u ludzi – tzw. „terapie szokowe” są zabronione. Choćby nam się wydawało, że najlepszym lekiem jest zdecydowana konfrontacja ze źródłem strachu, odpuśćmy sobie takie eksperymenty, bo w przypadku mruczka przyniosą więcej szkody niż pożytku!

Możemy za to stosować metodę małych kroczków – jeśli np. nasz kot uparcie boi się gości, można spróbować zmniejszyć jego lęk, pokazując mu, że zagrożenie nie istnieje. Nie wyciągajmy go z ukrycia, ale pozwólmy, by sam się zaciekawił – gdy już zacznie powolutku wyglądać, możemy zachęcić go do wyjścia jakimś smakołykiem. Poprośmy gościa, by powstrzymał się od gwałtownych ruchów – może za to ostrożnie podać mruczkowi coś pysznego. Gdy kot przekona się, że nic mu nie grozi, z czasem najprawdopodobniej przestanie reagować na dźwięk dzwonka ucieczką pod łóżko.